Słyszałem niedawno w radio jakiegoś pana z Krytyki Politycznej, który w kontekście "afery murzynkowej" Suskiego mówił, że gdy czyta dziecku ten wierszyk włosy stają mu dęba. Ja czytam moim dzieciom ten wierszyk bez takich emocji, więc przestraszyłem się, że jestem jakiś zacofany i wtłaczam w głowy moich maleństw jakieś straszne poglądy.

Przeczytałem ten wierszyk raz jeszcze i jednak nie widzę w nim nic strasznego. Wręcz przeciwnie - miły wierszyk o typowym dziecku.

 

"Ma czarną skórę" - każdy ma jakąś.

"Uczy się pilnie" - to wspaniale.

"psoci, figluje" - to podstawowa aktywność większości chłopców na świecie

"napij się mleka ... na drzewo ... ucieka" - wiele dzieci trzeba namawiać do jedzenia

"on się boi, że się wybieli" - gdyby było, że chce się wybielić (jak Jackson) to bym przyznał, że coś jest nie tak. Ale on nie chce - dobrze mu w jego czarnej skórze.

"szkoda że nie chodzi z nami do szkoły" - fajny jest i lubimy go

 

Czy to nie jakaś bezmyślna popraność polityczna powoduje taką krytykę tego wierszyk?

 

Julian Tuwim

Murzynek Bambo

Murzynek Bambo w Afryce mieszka.

Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie przez całe ranki

Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca

Psoci, figluje - to jego praca.

Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!"

A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: "Napij się mleka",

A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: "Chodź do kąpieli",

A on się boi, że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka,

Bo dobry chłopak z tego Murzynka.

Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,

Nie chodzi razem z nami do szkoły.